Wszystkie wpisy, których autorem jest Olek Mlynski

Zgniłymi jajami w mur: recenzja ,,Historii Qiu Ju”

Otwierający kadr Historii Qiu Ju ukazuje anonimową masę ludzi, z której wyłania się jeden niedopasowany element- dwie chłopki ciągnące wózek, na którym leży mężczyzna. Jest to uwertura, która nie tylko zwiastuje nadchodzące próby, na jakie wystawieni zostaną bohaterowie, ale także je metaforycznie podsumowuje.

Czytaj dalej Zgniłymi jajami w mur: recenzja ,,Historii Qiu Ju”

Nowe Horyzonty minimalizmu

Na Nowych Horyzontach z łatwością można znaleźć filmy wizjonerskie (bądź do tego miana aspirujące), które często zaskakują: szkatułkowy Zakazany pokój, narkotykowo- internetowe tripy Wideofilii bądź raperski musical o gangsterach Tokyo Tribe. Pośród tych odjechanych dzieł swoje miejsce próbują sobie również znaleźć obrazy nieco skromniejsze i przystępniejsze dla widza. Choć Ciało Anny Fritz znajduje się w sekcji Nocne Szaleństwo, Widzę, widzę w Konkursie Głównym zaś Pieśń Słonia w Panoramie, mają one ze sobą sporo wspólnego, ze względu na zastosowany w nich minimalizm.

Czytaj dalej Nowe Horyzonty minimalizmu

Biblijne igraszki- Zupełnie Nowy Testament (NH 2015)

Parlament Unii Europejskiej, siedziba NATO, stolica państwa i… dom Boga. Z małym ale: aparycja Boga nie przypomina tej popularnej, z zapuszczoną brodą i długimi włosami (niczym członek zespołu ZZ Top). Bardziej kojarzy się on z pewną popularną postacią serialową graną przez Andrzeja Grabowskiego. Drugie ale: Bóg ma zbuntowanego syna JC i młodszą córkę Ewę, która postanawia uciec od niego przez pralkę w łazience. Taką wersję wydarzeń, zupełnie nową, przedstawia nam Jaco van Dormael w Zupełnie Nowym Testamencie. Czytaj dalej Biblijne igraszki- Zupełnie Nowy Testament (NH 2015)

Egzystencjalistyczna ,,Miara człowieka” i ,,Dwa dni, jedna noc”

By sportretować problemy współczesnego człowieka niepotrzebne są metafory bądź rozbudowane eposy. Świadczą o tym takie ikony kina jak Ken Loach bądź Mike Leigh, lub też nowa fala irańska, z Asgharem Farhadim na czele. Źródeł kina społecznego można się doszukiwać w brytyjskim Kitchen sink cinema, które w opozycji do Nouvelle vague ukazywało w możliwie skromny sposób problemy proletariatu. Nurt ten zdaje się być już przez te wszystkie lata bardzo dogłębnie wyeksploatowany, jednak wciąż wzbudza on silne emocje, czego dowodem jest Złota Palma dla Wiatru Buszującego w jęczmieniu Kena Loacha.

Czytaj dalej Egzystencjalistyczna ,,Miara człowieka” i ,,Dwa dni, jedna noc”

Lost river- manieryczny debiut bożyszcza

W Lost River obecność Ryana Goslinga jest bardzo silnie odczuwalna. Nie wynika to jednak z faktu, że jest to jego reżyserski debiut. Ten obraz wygląda, jakby Gosling-reżyser naoglądał się zbyt wielu filmów z Goslingiem-aktorem i spróbował nakręcić identyczny. Efekt jest manieryczny, a zabiegi wykorzystane w dziele zdają się być mocno ornamentalne. Należy jednak zacząć po bożemu, czyli od początku. Czytaj dalej Lost river- manieryczny debiut bożyszcza