Archiwa kategorii: Film

[CANNES 2017], ,,Nelyubov”, reż. Andriej Zwiagincew

Andriej Zwiagincew powrócił na La croisette z filmem stanowiącym swoiste ,,the best of” jego twórczości. Ponownie dokonuje on wiwisekcji rodziny, przyglądając się małżeństwu z kilkuletnim stażem. W „Powrocie” opowiadał o istocie ojcostwa, zaś w ,,Elenie” tytułowa bohaterka była matką, której na drodze do szczęścia jej dzieci nic nie mogło stanąć. „Nelyubov” stanowi  więc syntezę poprzednich dwóch dzieł. Rosjanin powraca z mroźnej północy, która była miejscem akcji ,,Lewiatana”, by udać się z kamerą do pozbawionych duszy moskiewskich apartamentów.  Czytaj dalej [CANNES 2017], ,,Nelyubov”, reż. Andriej Zwiagincew

,,Notes on blindness”, reż. Peter Middleton, recenzja

Mała polecanka na dziś. Miałem okazję obejrzeć film, który nie ma większych szans trafić do polskiej dystrybucji, przy Oskarowych nominacjach został pominięty, zaś nasza prasa o nim nie raczyła nawet przebąknąć. Jedyna nadzieja więc Netflixie czy innej platformie streamingowej, ale z pewnością warto tego obrazu poszukać. Notes on blindness, bo to o nim mowa, został wymieniony przez czołowego brytyjskiego krytyka, Marka Kermode’a, jako jeden z najlepszych filmów 2016 roku. I chyba potrafię ten wybór zrozumieć. Czytaj dalej ,,Notes on blindness”, reż. Peter Middleton, recenzja

,,Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie”, reż. Gareth Edwards, recenzja

,,Łotr 1” to zdecydowanie inne spojrzenie na uniwersum Gwiezdnych Wojen niż ,,Przebudzenie Mocy”. Mroczne, brutalne, pozbawione nadziei (której patetyczne eksplozje są błyskawicznie podcinane przez bezwzględne Imperium), skupione na ,,ludziach spod schodów”, a nie na gwiezdnych celebrytach takich jak Skywalkerowie czy Lord Vader. Jest to również kino zdecydowanie bardziej hermetyczne, mniej otwarte na widzów, którzy jeszcze się w świat Gwiezdnych Wojen w pełni nie zanurzyli. Za pójście tą nową, niewydeptaną dotychczas, ścieżką wielkie brawa!

Czytaj dalej ,,Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie”, reż. Gareth Edwards, recenzja

Paterson, reż. Jim Jarmusch, recenzja

W 1964 roku Andy Warhol nakręcił ośmiogodzinny film pt. Empire. Przedstawiał on jedno statyczne ujęcie wieżowca Empire State Building w Nowym Jorku. Jak się można domyślić, utwór był skrajnie nudnym eksperymentem, pozbawionym głębszego sensu. Brakowało w nim konkretu, czegoś co uczyniłoby dziwaczne ciekawym. Brakowało w nim historii, która mogłaby wciągnąć widza w swój świat. Pozornie Paterson Jima Jarmuscha przywodzi na myśl podobne skojarzenia. Jego fabuła wydaje się skrajnie niefilmowa i nieinteresująca. Reżyser Kawy i papierosów przedstawia widzowi tydzień z życia kierowcy autobusu, tytułowego Patersona (Adam Driver). Protagonista ma żonę Laurę (Golshifteh Farahani) i psa (genialna Ellie), co wieczór chodzi na piwo a w wolnym czasie pisze wiersze. Jednak w przeciwieństwie do Warhola, Jarmuschowi udało się niemożliwe. W zajmujący, wręcz hipnotyczny, sposób opowiedział historię, która w rękach każdego innego reżysera okazałaby się pretensjonalnym gniotem albo nudnym filmem o niczym. Czytaj dalej Paterson, reż. Jim Jarmusch, recenzja